" DRZAZGA "

by Antymatematyka

/
  • Streaming + Download

    Includes high-quality download in MP3, FLAC and more. Paying supporters also get unlimited streaming via the free Bandcamp app.

      name your price

     

1.
2.
04:19
3.
04:36
4.
5.
05:04
6.
04:44
7.
8.
02:03
9.
04:44

about

nagrano maj-październik 2012 w studio stajnia w raszowej.

credits

released October 2, 2013

nagranie i produkcja piotr kowalski

andrzej buchowiecki-voc,git.
mariusz mierzwiak -git
oskar kurowski-git
piotr kowalski-bębny,bas,organy,sample
rafał podwysocki-bas

tags

license

all rights reserved

about

Antymatematyka Lubin, Poland

contact / help

Contact Antymatematyka

Streaming and
Download help

Track Name: Pogromcy iluzji
my pogromcy iluzji żyjemy aby wédrować
podròż jest naszym celem naszym żywiołem jest droga
my zbrojni rycerze my strażnicy światła
my wieczni wędrowcy chcemy jedynie dobra

zmierzamy drogá krétá drogá wyboistá
nigdy jednak utartá ścieżká nigdy ubitym traktem
my przecieramy szlak łatwa zdobycz nie dla nas…

i słońce wysoko wysoko i żar leje sié z nieba
i pył zakleja nam oczy i pył zatyka nam usta
naprzód jednak idziemy spragnieni światła łowcy

my pogromcy iluzji żyjemy aby wédrować
podróż jest naszym celem naszym żywiołem jest droga
my zbrojni rycerze my strażnicy światła
my wieczni wędrowcy chcemy jedynie dobra

zmierzamy drogá pokrętná drogá niebezpieczná
zmierzamy drogá krétá drogá wyboistá
równamy szyk salutujemy niebiosom pokłony bijemy

na granatowej planszy nieba majestatyczny księżyc
swym blaskiem oświetla nam drogę
gwiazda północy zbilża sié do nas
naprzòd naprzód naprzòd idziemy niebiosom pokłony bijemy
Track Name: Chwila
wczoraj byłem nie ma mnie dziś
dlatego warto chwilá jest żyć
właśnie tá chwilá która trwa która przemija tak jak ja
przemijam
jak ta chwila

wszyscy przemijamy jutro nie ma nic
dzisiaj umieramy rodzimy sié dziś
wczoraj tutaj byłem dzisiaj nie ma mnie
popatrz wschodzi słońce nowy wstaje dzień

moje imię wyryte w marmurze moje serce nie uderza już dłużej
moje ciało całe spopielone
moja dusza unosi sié nad grobem
tak jak ptaki unoszá sié na niebie
tak te słowa sá ode mnie do ciebie

wszyscy przemijamy jutro nie ma nic
nic nie znaczymy jak na wietrze pył
wczoraj tutaj byłem dzisiaj nie ma mnie
popatrz wschodzi słońce nowy wstaje dzień

tak to widzę oczyma wyobraźni tak to czujá wszystkie moje tkanki
gdzie jest wiara i gdzież jest nadzieja
że gubiác sié w pédzie zatrzymam sié teraz
aby dostrzec pośród trafiku
jak kloszard szuka szczéścia w śmietniku

wszyscy przemijamy jutro nie ma nic
dzisiaj umieramy rodzimy się dziś
wczoraj tutaj byłem dzisiaj nie ma mnie
popatrz wschodzi słońce nowy wstaje dzień
Track Name: 2księżyce
cały świat wspiera mnie w mojej walce o ten cel
a tym celem jesteś ty szukam ciebie lata całe

tak jak dziś twoje łzy twój zapach i dotyk
twój uśmiech niepewny
dwa księżyce obok siebie dwa księżyce lśniá na niebie

zapraszam ciebie zapraszam do tańca
z tobá chciałbym zatańczy walca
tańczę jednak ze śmierciá w parze
kto tańczy ładniej to się okaże

nikt nigdy ponoć nie tańczył piękniej jak ona z kosá mroźná nocá
gdy srebrne gwiazdy błyszczá na niebie ona przychodzi
zaprasza do siebie…

nagle świat zmienił się nagle świat stał sié zły
może zawsze taki był
stał się mroczny stał się podły

kiedy ciebie nie ma w nim czarna rozpacz krew i łzy
wrota piekieł rozpostarte sznyt żyletki żyły znaczy

może to sen koszmarny sen na styku dwóch światów jestem gdzieś
czarna depresja metafizyczna nie bardzo wiem jak mam z niej wybrnáć

hej podaj szklanki i odbij butelkę zaraz wkraczamy w magiczná przestrzeń
i pięściá w stół i głowá w mur i strzałá w serce rozdarte serce...
Track Name: Robotniczy romans
nocny autobus patroluje ulice
z ciemności w jasność gładko przemyka
nad miastem łuna złota słońca kula
w oddali dymy kominy huty
rytmiczny odgłos ciężkich butów
to robotnicy wyrwani ze snu
szybkim krokiem tup tup tup tup tup
ramię w ramię idziemy na zmianę
mijamy się na bramie panowie i panie
nocna zmiana wita się z pierwszá
wymięte twarze dodać twarze poorane
w ustach słodki posmak nie smakuje papieros
w nozdrzach ostry swád stali topionej

czy ujrzę cię dzisiaj pod murem fabryki
czy ujrzę cię dzisiaj w cieniu kominów
czy się uśmiechniesz czy się odwrócisz
czy się zawahasz czy zwolnisz kroku

ciężkie maszyny tłuste maszyny
na biednej diecie ludzie zmęczeni
dłonie spracowane paluchy zgrabiałe
szukajá papierosa z filtrem czy bez filtra
bohaterowie 1 zmiany plan wykonany
bohaterowie 2 zmiany plan wykonany
bohaterowie 3 zmiany plan wykonany
napięte mięśnie błyszczáce czoła
od potu od znoju do boju do boju
w tłustym papierze drugie śniadanie
w sercu ukłucie ukryte marzenie
ukradkowe spojrzenia tésknoty westchnienia
i znowu powitanie spotkanie przy bramie

czy ujrzę cię dzisiaj pod murem fabryki
czy ujrzę cię dzisiaj w cieniu kominów
czy się uśmiechniesz czy się odwrócisz
czy się zawahasz czy zwolnisz kroku
Track Name: Zły
to co czynił on doprawdy było złem
złe nastawienie mózgu niedotlenienie
serotoniny brak
snu pół godziny na wznak byle jak
na opak nijak

po piwie zgniatał puszki jej palców opuszki
zły na jej łzy na jej łzy zły człowiek
chodził wciáż nadásany chodził wciáż pijany chodził
wciáż pijany chodził
na miłości znak odpowiedzi brak
na miłości gest miłość głupia jest

i w potoku bluzgów robił jej pranie mózgu

to w co wierzył on doprawdy było złem
w lęki ubranym półsnem pijanym
iluzji nadmiar depresji bezmiar
martwy za życia

po piwie rozbijał flaszki
w jej twarz rzucał wrzaski
zły na jej łzy na jej łzy zły człowiek
chodził wciáż nadásany chodził wciáż pijany chodził
wciáż pijany chodził
na miłości znak odpowiedzi brak
na miłości gest miłość głupia jest

i w potoku bluzgów robił jej pranie mózgu
Track Name: Marian
szary beton zimny beton
szary blok i z bloku skok
i głowá w dół ulubiony zespòł red lorry yellow lorry
czyste dźwięki brudne dźwięki
nadchodzi koniec koniec udręki
i tak z przylesia ikar twarzá betonu dotyka
i tak z przylesia ikar łamie swoje skrzydła

a na imię miał marian

kiedy jestem w new addington
i kiedy mijam ten szary blok za blokiem blok
gdzie echem wciáż joy division
i muzyka staje się religiá religia staje sié wizjá
ponurá wizjá faszyzmu
i wtedy o tobie myślę

a na imię miał marian

na zawsze co połáczyło nas
spędzony w tym mieście wyborny czas
w wyborowej kompanii
w wyborowej skápani
w tej samej zakochani
muzyce oddani
wierni
Track Name: Bardzo niewygodny fakt
wiele tak niewiele może kilka dni
na naszej ziemi ukochanej na tym padole łez
zmienia się wszystko ewoluuje świat
niezmienny jednak pozostaje bardzo niewygodny fakt:
kolejna wojna na horyzoncie kolejna rozprawa dobra ze złem
w imię boga demokracji
ach cóż za dumne imię ociekajáce krwiá
paluchy umoczone w ropie a ceny paliw szybujá
szybujá w kosmos nadzieje narodów
zwykłe marzenia zwykłych ludzi znowu legná w gruzach…

napój mnie nakarm mnie ubierz mnie daj mi schronienie

wiele tak niewiele może kilka chwil
na naszej ziemi obiecanej gdzie złoty zboża łan
zmienia się się życie zmienia się świat
niezmienny jednak pozostaje bardzo smutny fakt:
kolejna wojna w przygotowaniu
tym razem islamiści wytná w pień muzułmanòw
katolicka milicja rozprawi się z watykanem
żydowskie bojówki natrá na jeruzalem
ach jeruzalem salam aleikum szalom
niech twoje cierpienie natchnie mnie siłá

napój mnie nakarm mnie ubierz mnie daj mi schronienie

wiele tak niewiele może jeden oddech
na naszej ziemi umiłowanej na naszej ziemi dobrej
niby wszystko się zmienia jednak w miejscu stoi czas
i niezmienny pozostaje ten bardzo żenujácy fakt:
mój kolor skóry od koloru oczu
wciáż ważniejszy jest dla prawdziwych najprawdziwszych patriotów
kolejna wojna emitowana na żywo
publiczność w fotelach na sofach kanapach
w ręku kola czy piwo
kolejny raz za razem raz
wściekły pies do utraty tchu goni własny ogon…

napój mnie nakarm mnie ubierz mnie daj mi schronienie
Track Name: Głos ludu
ja i ty ja i ty wkórwieni wście-ekli
na rzády na banki obiecanki-cacanki
mamy dość mamy dość
waszej gry brudnej gry
gdzie przegrani zawsze my robotnicy niewolnicy
mamy dość mamy dość
nepotyczni urzędnicy skorumpowani politycy
wasze wille tłuste fury
wasze mega-emerytury
mamy dość mamy dość
na ulice na ulice
wyjdźmy wszyscy na ulice
niszczyć palić demolować
rozpierdalać i rabować
dzieła korporacji...
Track Name: 1982
hej górnicy z lubina to nie jest wasza wina
że msza w kościele ciágle drożeje
mieszkańcy libanu psychicznego stanu
zapalcie znicze i wyjdźcie na ulice
to był 82 rok i lubin płonáł
ludzie byli wściekli na marionetkowy rzád
hej panie generale wypierdalaj pan z tád
atak! władza atakuje nas zomo strzela do mas bang! bang! bang!
bang! bang! bang!
krew na ulicy na ulicy krew
na koszuli krew
dziura w sercu mojego miasta
na ulicach panika łzawiácy gaz
wiejemy kilińskiego strzelajá do nas

i w długá kilińskiego strzelajá do nas sypiá sié gałézie
to musi być ostra
ściga nas wściekła niebieska suka
poszedł rykoszetem komuś po butach
wyjá syreny brakuje już tchu wycie coraz bliżej już tuż tuż tuż tuż tuż…
karetka…

od tamtej pory upłynęło tyle lat od dawna mamy zachód
nowy wspaniały świat…
paszporty w kieszeni bez szlabanów granice
można protestować legalnie na ulicy
i można też zachłysnáć się słowa wolnościá i zainicjować och tak…
wojnę
polsko- polská
w imię honoru ojczyzny i boga wojna domowa wojna krzyżowa
w imię honoru ojczyzny i boga wojna krzyżowa wojna domowa
a ci co zginęli przewracajá sié w grobach
nie taka miała być nasza polska nowa
now fala patriotyzmu tráca nutá neofaszyzmu
front nienawiści front narodowy idá brunatno-biało-czerwoni

2 lata w zawiasach za niedopałek skréta
na tacę leci kasa dla dzieci księdza
udana akcja najtajniejszej z policji
ojciec-dyrektor okazał sié szpiclem
a zachodni brzeg zimnicy wciáż okupowany
a wschdni brzeg zimnicy wciáż zaminowany
przez bardzo ciężkie deliryczne stany
przez mokre od potu nocne koszmary
tam tli się gniew tam wrze już krew
tam ludzie z żelaza tam ludzie z marmuru
zchodzá z cokołów i wracajá do domów
rozczarowani
rozczarowani...